środa, 19 lutego 2014

Hyuna dla Cosmopolitan

Nigdy nie byłam wielką fanką Hyuny. Nie rozwodząc się nad szczegółami - nigdy nawet nie podobała mi się fizycznie. Jej twarz, bo chude ciało idealnie wspasowuje się w gejpopowe standardy. Ale jak wytłumaczyć to, że w Cosmo wygląda inaczej... lepiej? Bardzo podobała mi się sesja Trouble Maker ze względów estetycznych, (bo ani Hyuna, ani Hyun Seung nie wydają mi się wielce przystojni) zostawiła dobre wrażenie i do dziś do niej wracam. Tu natomiast podoba mi się modelka. Ehh..


czwartek, 30 stycznia 2014

Ga-In i jej FxxK U - czekając na 'Truth or Dare'

Teledysk do FxxK U wyszedł kilka dni temu. Do tego czasu byłam najpierw bardzo podekscytowana teaserowym zdjęciem - naga Gain za zasłoną prysznicową, czyli jak zwykle delikatne, seksowne wydanie. Dalej przyszedł sam teaser i już tylko salwa śmiechu. Gain która obmacuje wcześniej wspomnianą zasłonkę, facet za nią który robi to samo... trochę jakby wyjęte z horroru i końcowe, przeciągłe "fak juuu"... aż nie wiadomo było co o tym wszystkim myśleć. Do czasu pełnej wersji piosenki. Co ciekawe, Gain nie wydawała mi się seksbombą za czasów szóstego zmysłu, czy jej solo w wykonaniu latino.. dopiero niewinne Tinkerbell otworzyło mi oczy i pomyślałam, jaka ta urocza istotka jest kusząca (sic!) Bloom tylko mnie w tym utwierdziło. W The Gaze z Yoon Jong Shin śpiewa cudownie i uwodzicielsko. (Co prawda w Gentelman może przegięła z majonezem, ale któż nie popełnia błędów...)
Gain i Bumkey bardzo dobrze brzmią razem, aż chce się słuchać i naciskać replay. Ich wokale pasują do siebie. Sam utwór też jest dosyć.. prawdziwy. Nie mówi o słodkiej miełości, bynajmniej (polecam tłumaczenie - http://szczyptaorientu.blogspot.com/) Swoją drogą, jak dobrze że LOEN dodało suby.. Co do teledysku - fani spekulują (och, pliss) że to podróbka Rihannowej 'Love the way you lie'. Co prawda Gain trochę rzuca się na planie w prawie seksualnym uniesieniu ale... jeżeli już mielibyśmy porównywać, skłaniałabym się raczej ku 'Bad' od Tablo. Chociaż u Gain krew tryskająca pod prysznicem wygląda nieco sztucznie, bez niej pewnie nie byłoby skojarzenia. Cóż... trzeci mini-album artystki z 6 utworami ukaże się za tydzień, a mnie nadal ciekawość zżera. "Pieprz się" jej nie zaspokoiło, a wręcz przeciwnie - aż chce się więcej tej małej, napakowanej erotyzmem Gain. 

wtorek, 28 stycznia 2014

A Werewolf Boy

 A Werewolf Boy to film o miłości, poświęceniu, o sile ludzkich instynktów. Uczucia temat, który zawsze trafi do człowieka, jeżeli jest tak doskonale ukazany. Rodzina, która bezinteresownie przygarnęła i zajęła się znalezionym w szopie chłopcem, naukowcy którzy chcą eksperymentować na nietypowym chłopaku i zawistny człowiek, który z uporem dąży do upadku 'potwora'. Ci wszyscy ludzie otaczają nazwanego tak przez swoją rodzinę Chul-Soo, chłopca który dał się oswoić. W filmie nie było złych, czy źle odegranych ról. Przy tym fakcie i wartościach jakie przekazuje, ładne widoczki, muzyka - wszystko przestaje mieć znaczący wpływ na odbiór. Film zaczyna się we współczesności, bohaterka przypomina sobie przeszłość która jest całą esencją historii filmu, by znów przenieść się do teraźniejszości i zamknąć fabułę. Akcja na początku filmu ma miejsce  w USA, ale po chwili przenosimy się do malutkiej, Koreańskiej wsi. Tam właśnie mieszka Chul-Soo - samotny chłopiec, który pomimo że przez niektórych jest traktowany jak zwierzę, ba - jako potwór, potrafi być bardziej ludzki, niż większość z nas. Kocha całym sercem, jest wierny i lojalny, nie ma pretensji i żali.  Dla widza w pewnym momencie przestaje mieć znaczenie wilkołacza natura chłopca, choć oczywiście nadal ma kluczowe znaczenie dla fabuły. Widzimy go z różnej perspektywy w zależności od ludzi którzy go otaczają - jako dzikusa, towarzysza zabaw, wynik eksperymentu naukowego, kłopot na głowie. Tymczasem jest to wrażliwy chłopiec, pragnący miłości bez narzucania się. Znajomy rodziny nienawidzi upatrzonego w nim potwora i chce zniszczyć chłopaka, pokazując tym samym że największym potworem jest on sam. Społeczeństwo reprezentowane tutaj przez kilku profesorów i nieugiętego mężczyznę nie toleruje Chul-Soo. Zakładają na szyję chłopca obrożę i zamykają w ciasnym pomieszczeniu, zniżając go do statusu zwierzęcia, ale nie upadlając go w jego oczach. Chłopiec nie może żyć wśród ludzi, brak akceptacji przez większość w tym filmie to jedna z oczywistości i rzecz, która czyni go dramatem.
Zakończenie filmu niektórych może zawieść. Mnie osobiście się podobało - może było nieco przesłodzone, ale niekoniecznie szczęśliwe. Zakończenie tej historii to zakończenie historii dwójki zakochanych w sobie osób. Pierwszej miłości i jedynej miłości. Bo wilki kochają mocno i trwale. 
Tego filmu nie polecam ze względu na dużą oglądalność, czy genialną grę aktorską głównego bohatera. Polecam bo uczucie które pojawi się podczas seansu będzie towarzyszyć nam jeszcze dłuższy czas.

rok produkcji: 2012
scenariusz i reżyseria: Jo Sung-Hee